Baby blues a depresja poporodowa


Często obserwujemy powszechną narrację, mówiącą, że narodziny dziecka są niezaprzeczalnie pięknym, radosnym doświadczeniem. Oczywiście, wyczekiwany członek rodziny może wprowadzać ogromne pokłady szczęścia do naszego życia, jednak nie można przy tym ignorować potencjalnych ryzyk dla matki. Ciąża, połóg oraz niemowlę to wydarzenia, które wprowadzają radykalne zmiany w codzienności kobiet, zarówno na płaszczyźnie środowiskowej, jak i biologicznej. Kluczowa jest tu świadomość, że nie wszystkie osoby przejdą przez ten proces z radością i spokojem.

W okresie okołoporodowym, nowe mamy doświadczają ścieżki kariery, rutyny, obowiązków, wartości, a nawet wyglądu dotychczasowych kontaktów międzyludzkich. Pomimo ogromnego natłoku obcych, wymagających szybkiej adaptacji bodźców, środowisko nie zawsze Kobiety spotykają się ze „złotymi radami”, które krytykują ich wybory dotyczące prowadzenia ciąży, preferencje porodowe czy sam styl wychowania. Naturalnie generuje to duże obciążenie psychiczne. Nie można tu również zapominać o zmianach, zachodzących w ciele – hormonalnych, osi stresu HPA, układu odpornościowego, struktury mózgu, metabolicznych. Niestety wszystkie te czynniki bardzo często prowadzą do baby blues. Badanie Rezaie-Keikhaie (2020) wykazało, że zjawisko to dotyka średnio aż 39% kobiet. Jak podaje WHO, zazwyczaj występuje ono między 10 a 14 dniem po porodzie i obejmuje płaczliwość, chwiejność emocjonalną oraz lęk. Baby blues nie uznaje się za jednostkę chorobową, ponieważ przemija samoistnie w przeciągu około 2 tygodni. Jego objawy nie powinny poważnie utrudniać funkcjonowania, co odróżnia to zjawisko od depresji poporodowej. WHO podaje, że około 13% kobiet po urodzeniu doświadcza pełnych zaburzeń psychicznych, w tym głównie depresji.

W odróżnieniu od baby blues, choroba trwa dłużej (kilka miesięcy), jest znacznie bardziej nasilona i bywa, że wymaga leczenia. Zlekceważona, może przyjmować formę długotrwałego epizodu (nawet kilka lat) lub przewlekłą. Nie musi ona występować zaraz po porodzie, a po kilku tygodniach lub miesiącach. Tak więc w przypadku obniżonego samopoczucia po porodzie, należy uważnie obserwować nasilenie oraz długość trwania występujących objawów, aby wykluczyć potencjalną depresję. Przydatnym do tego narzędziem jest Edynburska Skala Depresji Poporodowej. To krótki, składający się z 10 pytań, przesiewowy kwestionariusz, służący do oceny ryzyka zaburzeń psychicznych po urodzeniu.

Należy pamiętać, że badanie nie jest diagnostyczne – może jedynie zaalarmować o konieczności konsultacji ze specjalistą. Wykonywanie skali zaleca się w ciąży, między 2 a 6 tygodniem po porodzie, podczas połogu oraz w przeciągu roku od pojawienia się dziecka. Sytuacjami wymagającymi szczególnej obserwacji są poronienie, przedwczesny lub trudny poród oraz traumatyczne doświadczenie okołoporodowe. Kwestionariusz wypełnia matka lub partner, jeśli obserwuje on niepokojące go zachowania. Po uzyskaniu 10 lub więcej punktów, należy rozważyć konsultację z lekarzem. Szczególnym przypadkiem jest występowanie myśli o wyrządzeniu krzywdy sobie lub dziecku – wymagany jest wtedy natychmiastowy kontakt z lekarzem, SOR-em lub numerem alarmowym 112, istnieje tu bezpośrednie zagrożenie.

Podsumowując, baby blues należy traktować szczególnie poważnie, gdy objawy utrzymują się ponad 2 tygodnie i znacząco utrudniają codzienne funkcjonowanie – wskazywać to może na depresję poporodową. Okres okołoporodowy jest niezwykle istotny, a bliscy powinni charakteryzować się wtedy wyjątkowo wspierającą postawą.

Warto zrezygnować ze „złotych rad” na rzecz ofiarowania realnej pomocy przy obowiązkach – przygotowywaniem posiłków, robieniem zakupów, sprzątaniem, praniem, przejmowaniem dziecka. Odpoczynek jest jednym z kluczowych czynników, wpływających na samopoczucie, dlatego wskazane jest dbanie o przestrzeń, która go umożliwia. Presja i ocena jest tu zbędna – zastąpić ją można wsparciem emocjonalnym, wysłuchaniem i zrozumieniem gorszego samopoczucia po urodzeniu.

autorka:

Marta Orłowska