Więzień idealny

NASZE PUBLIKACJE

WIĘZIEŃ IDEALNY

Analizując przepisy pozwalające skazanemu na skorzystanie z dobrodziejstwa warunkowego przedterminowego zwolnienia, można uznać, że są skrojone na współczesne czasy, że dostosowane do wymogów państwa cywilizowanego i humanitarnego.

Gdy jednak zagłębić się w uzasadnienia polskich sądów penitencjarnych, nagle trafiamy do labiryntu wzajemnie wykluczających się orzeczeń, czy wręcz orzeczniczej miernoty, opierającej się, w dużej mierze, na przesłankach pozaustawowych i zasadzie: “nie, bo nie”.

Jeszcze niedawno sądy okręgowe jako uzasadnienie odmowy udzielenia wpz podawały zbyt odległy koniec kary lub charakter popełnionego czynu. Na szczęście, pod miażdżącym ostrzałem sądów apelacyjnych, przestały te bzdury wypisywać, teraz ograniczając się do powoływania się na nie… wyłącznie ustnie.

Ostatnimi czasy, królują za to uzasadnienia typu:

“Zbyt krótki okres osadzenia skazanego w warunkach zakładu półotwartego nie pozwala na obecnym etapie sformułować pozytywną prognozę społeczno-kryminologiczną, gdyż nie można aktualnie stwierdzić, czy w osobowości skazanego utrwaliły się pozytywne zmiany”.

Na tej samej wokandzie, bo i takie historie znamy, w kolejnej sprawie, sąd nie przychylił się do wniosku skazanego, gdyż ten:

“zbyt długo przebywa w zakładzie półotwartym, a zatem, nadal nie daje gwarancji przestrzegania norm społecznych w przypadku uzyskania warunkowego zwolnienia”.

Wśród orzeczniczych niedorzeczności królują jeszcze te opierające sie na pozaustawowych przesłankach i przesłankach, których skazany, choćby miał lampę z wszechmocnym dżinem, zmienić nie może, czyli argumenty w rodzaju: karany uprzednio, opinia środowiskowa przed osadzeniem negatywna (a jaka ma być, przecież w końcu za negatywy trafia się do więzienia), czy że skazany jedynie werbalizuje zmianę i żal za popełnione czyny. Werbalizuje, czyli sobie gada, a sąd to rozpoznaje po 5. minutowej analizie wzrokowej osobowości stojącego przed jego szacownością skazanego. Bo z badań psychologiczno-penitencjarnych to nie wynika, bo i w tym kierunku się ich nie przeprowadza. Ale samo słowo “werbalizuje” brzmi na tyle poważnie, że na tej podstawie sądy uzasadniają odmowę.

Wisienką na orzeczniczym torcie jest za to odmowa oparta na jednym jedynym wniosku o ukaranie. To nic, że skazany siedzi 8 lat, że ma 85 wniosków nagrodowych i że wniosek o ukaranie pochodzi sprzed 6. lat. Nieeee, bez znaczenia! Był ukarany dyscyplinarnie! To nic, że każdy proces wychowawczy jest amplitudą zachowań od najlepszych do najgorszych i to nic, że owe ukaranie było za “baraban pozostawiony na parapetce” Brzmi groźnie? Dokładnie chodzi o słoiczek pozostawiony na okiennym parapecie…

Zatem, nie za np. zachowanie podczas odbywania kary podobne do tego podczas popełniania czynu zabronionego, co byłoby właściwym powodem odmowy. Jest nagana można odmówić, a za co, to już bez znaczenia, ważne, że spokojny żywot sędziego uratowany – miał bowiem powód by skazanemu odmówić…

A gdy brakuje już amunicji, sędzia zawsze może się powołać na fakt, że skazanego… doprowadzono do zakładu karnego.

Ciekawe są jeszcze te mówiące, że nie wiadomo, czy skazany się zmienił, bo nie został sprawdzony w warunkach wolnościowych (przepustki). To jest dobre zagranie, bo o prawie do przepustek decyduje dyrektor jednostki, jeszcze bardziej bojący się surowego oka ministra, niż uległy sąd. A zatem przepustek nie ma. Pominąć już należy, że tym samym sąd sam siebie pozbawia prawa do orzekania o zwolnieniu, bo decyzję uzależnia od prawa dyrektora do udzielenia przepustki, ale komu by to przeszkadzało, bo przecież nie sędziemu penitencjarnemu.


A zatem kto może uzyskać zgodę na warunkowe zwolnienie?

Otóż skazany, który po popełnieniu przestępstwa sam, zapewne po przemyśleniu, zgłosił się do organów ścigania, a następnie wytransportował sam siebie do miejsca osadzenia. Wyłącznie nagradzany, ale ponad regulaminowo, czyli np. za uratowanie życia funkcjonariuszowi podczas gaszenia więziennych buntów, który nie ma uzależnień, który ma, po wyjściu, od razu pracę, dom, serdeczne relacje z bliskimi, który nie werbalizuje ale też, hm, tańczy, śpiewa i maluje o swojej skrusze, który ma mało do końca i który siedzi za błahostki, ot taka Kozacza, dusza, ale każdy wie, że dobre chłopisko.

A i wiadomo, jak 10 procent społeczeństwa, zero zaburzeń osobowości i bez takich tam.


Więzień idealny.

A ci nie idealni? Groźni, za groźne przestępstwa, z zachowaniem zmiennym? System mówi, niech siedzi do końca, bo jak coś zrobi, to będzie na nas, a tak… Kara odsiedziana na zero, a niech wychodzi, niech coś złego komuś uczyni, ważne że my sąd, i my dyrektor powiedzieliśmy “nie” na wokandzie. To najważniejsze… Dupochron zainstalowany. Szkoda, że tylko spółce: sędzia and dyrektor, bo raczej nie społeczeństwu, do którego incognito wróci groźny skazany po wykonaniu kary pozbawienia wolności w całości. Wyjdzie za bramę więzienia i… automatycznie zniknie z radaru systemu.

Gdyby dać mu warunkowe zwolnienie, radar w chwili zwolnienia działałby i kontrolował poczynania skazanego. Wysyłał policjantów, kuratorów, przedstawicieli organizacji, komórek społecznych w samorządach, itd. Kazał się zgłaszać, pisać raporty, itp.

A tak…, no cóż idealnych więźniów nie ma więc dupochron działa. Ale nie ten chroniący społeczeństwo. Ten chroniący stołki i święty spokój sędziego.


AUTOR
Zespół Obsługi Beneficjentów