Dlaczego niektóre społeczności są bardziej aktywne niż inne?


Kiedy słyszymy o miejscowości, w której mieszkańcy wspólnie organizują wydarzenia, prowadzą lokalne inicjatywy, dbają o przestrzeń publiczną i angażują się w wolontariat, często myślimy: „Oni mają lepsze warunki”. Więcej pieniędzy. Więcej czasu. Lepszych ludzi.

Tymczasem rzeczywistość zwykle wygląda zupełnie inaczej.

Działalność społeczna udowadnia każdego dnia, że aktywność społeczna nie zaczyna się od pieniędzy. Zaczyna się od ludzi.

Największą różnicę robi poczucie sprawczości. Jeśli mieszkańcy wierzą, że ich działanie może coś zmienić, są gotowi poświęcić swój czas. Jeśli przez lata słyszeli, że „i tak nic się nie uda”, znacznie trudniej jest ich przekonać do jakiejkolwiek inicjatywy.

W aktywnych społecznościach często pojawia się jeszcze jeden element – ktoś, kto zrobi pierwszy krok. Nie zawsze jest to prezes organizacji, radny czy sołtys. Czasem to sąsiadka, która organizuje zbiórkę dla potrzebującej rodziny. Czasem student, który postanawia zrobić warsztaty dla młodzieży. Czasem grupa mieszkańców, która uznaje, że zamiast narzekać na otoczenie, spróbuje je zmienić.

To właśnie tacy ludzie uruchamiają efekt domina.

Bo aktywność społeczna jest zaraźliwa. Kiedy widzimy, że komuś się udało, sami zaczynamy wierzyć, że warto spróbować. Jedna inicjatywa prowadzi do kolejnej. Jedno wydarzenie pozwala poznać nowych ludzi. Jedna wspólna akcja buduje zaufanie, którego wcześniej brakowało.

Niestety działa to również w drugą stronę. Jeśli przez lata nic się nie dzieje, mieszkańcy przyzwyczajają się do bierności. Zaczynają zakładać, że sprawami lokalnymi powinien zajmować się ktoś inny. Urząd. Szkoła. Organizacja. „Ktoś”. Problem polega na tym, że społeczność nie składa się z „kogoś”. Składa się z nas wszystkich.

Coraz częściej mówi się dziś o kryzysie relacji społecznych. Ludzie są zmęczeni, przebodźcowani, zamknięci w swoich codziennych obowiązkach. Paradoksalnie właśnie dlatego lokalna aktywność staje się tak ważna. Daje okazję do spotkania, rozmowy i budowania więzi, których nie zastąpią media społecznościowe ani komunikatory.

Nie ma idealnego przepisu na aktywną społeczność. Są jednak pewne rzeczy, które pojawiają się niemal zawsze: wzajemne zaufanie, otwartość na współpracę, poczucie odpowiedzialności za wspólne dobro i ludzie, którzy nie boją się zrobić pierwszego kroku.

Bo prawda jest taka, że aktywne społeczności nie powstają same. Tworzą je mieszkańcy, którzy pewnego dnia uznają, że zamiast pytać „dlaczego nikt nic nie robi?”, sami zaczną działać.

I od tego bardzo często zaczyna się prawdziwa zmiana.

Wierzymy, że aktywnych społeczności nie buduje się wyłącznie poprzez programy i strategie. Buduje się je poprzez ludzi. Dlatego stworzyliśmy Akademię Wolontariatu Lokalnego, czyli  miejsce dla tych, którzy chcą zdobywać doświadczenie, rozwijać się społecznie i wspólnie zmieniać swoje otoczenie na lepsze.

Projekt sfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Wspierania i Rozwoju Wolontariatu Systematycznego na lata 2018 – 2030.