Ludzie z natury są istotami społecznymi. Otaczamy się innymi, tworząc sieć wsparcia – rodzinę, przyjaciół, znajomych. Taka sieć jest szczególnie przydatna w momentach kryzysu. W dorosłym życiu zazwyczaj najbliższą osobą staje się partner życiowy – chłopak/dziewczyna, narzeczony/narzeczona, mąż/żona. Do więzienia można trafić, pozostając już w takiej relacji. Po odbyciu kary wraca się do ukochanej osoby, a jeśli jest się samotnym, często szuka się związku.
Warto wspomnieć, że utrzymywanie stałych kontaktów z osobami spoza zakładu karnego, niezależnie od rodzaju relacji (rodzinnej, romantycznej, przyjacielskiej) działa sprzyjająco w procesie resocjalizacji. Badania przeprowadzone w Holandii na więźniach skazanych na okres od 2 miesięcy do maksymalnie 4 lat pozbawienia wolności wykazały, że osoby odwiedzane często oraz te, u których częstotliwość wizyt wzrosła pod koniec kary, w ciągu 6 miesięcy od wyjścia rzadziej trafiają ponownie do więzienia niż osoby, które były odwiedzane rzadko lub wcale
Kobieta, która podczas pobytu partnera w zakładzie karnym stawia mu warunki, co do wzajemnych relacji w tym okresie, ma większą szansę na prawidłowe funkcjonowanie mężczyzny po powrocie do związku.
A jak to się ma do związków romantycznych? Są one często źródłem motywacji do zerwania ze światem przestępczym, a niekiedy mogą stanowić nawet najważniejszy element sukcesu. Wielu badaczy uważa, że małżeństwo, szczególnie z kobietą nie związaną ze środowiskiem przestępczym, pozwala mężczyźnie podnieść jego status społeczny i wyrwać się ze środowiska patologicznego. Kobiety z problemem przestępczości natomiast częściej wchodzą w związki z mężczyznami z podobnych środowisk, co w efekcie pogłębia demoralizację obu, a w następstwie także ich dzieci.
Jeżeli kobieta udaje, że nie widzi, iż partner żyje z przestępstwa, jeżeli fakt ten traktuje z przymrużeniem oka lub wręcz utwierdza go swoim zachowaniem lub milczącym przyzwoleniem, że czyni słusznie – musi liczyć się z tym, że pierwsze więzienie partnera, to dopiero początek jego brnięcia w recydywę.
Warto zastanowić się, co charakteryzuje związki, które dają szansę na zerwanie z recydywą. Bardzo ważnym elementem jest nastawienie do środowiska przestępczego. Partnerka powinna wyraźnie przeciwstawiać się mu i unikać z nim kontaktu. W obliczu nałogów i pokus, które mogą popchnąć mężczyznę do łamania prawa, stawia wyraźne warunki i jest konsekwentna w ich egzekwowaniu. Oprócz tego również stwarza przestrzeń do przemiany życia partnera, otacza troską i zrozumieniem. Jak może wyglądać stwarzanie przestrzeni do przemiany? Na przykład wspólne tworzenie podziału obowiązków, wymaganie i pozwalanie na samodzielność, wiara w możliwości mężczyzny, popychanie do działania. Dodatkowym dobrem jest zaplecze materialne i organizacyjne zapewniane przez kobietę. Często też pragnienie założenia rodziny może mieć pozytywny wpływ chroniący przed recydywą. Rodzina może dać stabilność i motywację do działania w celu jej ochrony. Wiąże się to też z poczuciem bycia przydatnym, kochającym i kochanym.
Jednak nie każda relacja romantyczna oznacza pozytywny wpływ. Niektóre z nich mogą podtrzymywać, a nawet pogłębiać relację z recydywą. Zdecydowanym minusem są powiązania ze środowiskiem przestępczym. Kobiety mogą mieć wiarę w możliwość przemiany mężczyzny, lecz działać w sposób, który im nie pomaga, np. narzucać swoje plany na poprawę sytuacji, z którymi mężczyzna wewnętrznie się nie zgadza, a także nie egzekwować umówionych warunków. Dodatkowo usprawiedliwia niepowodzenia, tłumacząc je zachowaniami, na które według niej partner nie ma wpływu (alkoholizm, impulsywność, uwikłanie w związki ze wspólnikami przestępstw). Niekorzystne jest też minimalizowanie konsekwencji przestępstw, takie jak wsparcie materialne, pomoc w ukrywaniu się przed policją, upraszanie przerwy w karze, składanie fałszywych zeznań itd. Często towarzyszy temu poczucie, że są odpowiedzialne za partnera i kochają go bezwarunkowo. Warto również zaznaczyć, że jakakolwiek przemoc w związku (fizyczna, psychiczna, materialna) nie będzie stwarzać pozytywnych warunków do przemiany.
Kochajmy w partnerze, to jakim jest np. ojcem, czy człowiekiem, który szanuje pracę, sąsiadów, społeczne zasady. Kochajmy za to jaką troską nas otacza. Nie za jego gangsterski styl życia, przestępcze znajomości, czy łupy, które przyniesie do domu. Taka akceptacja i fascynacja zostanie przez niego odczytana jako zgoda na taki styl życia. Warto się wtedy zastanowić, czy to było, jest moim celem? Sensem życia z drugą osobą? Czy tego chcę dla moich, naszych dzieci?
Pozostanie samotnym po odbyciu kary, może stanowić wyzwanie na drodze do zerwania z recydywą. Bez partnerki łatwiej powrócić do środowiska, z którego się pochodzi, bo w gruncie rzeczy nie ma się dużego wyboru, a także zdecydowanie mniej determinacji bez wsparcia bliskiej osoby. Łatwiej też wrócić do nałogu, jeśli stanowił on problem. Oczywiście samotność nie równa się z porażką, jednak wymaga więcej poświęceń ze strony byłego osadzonego.
Jeśli pozostaje się w związku, warto już na etapie odbywania kary zacząć planować z partnerką działania, które pomogą w utrzymaniu się na wolności. Takie plany stanowią dobrą motywację i podtrzymują nadzieję, że uda się zmienić. Natomiast to partnerki powinny wytyczać granice. Pozwoli to “wyczuć” partnera, jego ewentualną zmianę wewnętrzną, ale również projektować zasady wspólnego pożycia po wykonaniu kary.









